Chapter 20: Moje amen.. to ameeen
- O Najłaskawszy, Ty, który dla nas narodziłeś się z Dziewicy... nic gardź tymi, których swą ręką ukształtowałeś; okaż swoją miłość ludziom, o Najmiłosierniejszy! Wysłuchaj Tę, co Cię wydała na świat, Bogurodzicę orędującą za nami, i ratuj, Zbawicielu nasz, lud opuszczony (Liturgia bizantyńska).
Kurcze…
- Córo zawsze Dziewico, mogłaś począć dziecię bez współudziału męża, ponieważ Ten, którego poczęłaś, ma Ojca Wiecznego. Córo z rodu ziemskiego, Ty nosiłaś Stworzyciela na swych rękach macierzyńskich na sposób boski!...
A potem przyszły w komentarzu (dziś, choć wczoraj…) te słowa, i żałowałam, żałowałam, że tak pięknie tego wyrazić nie mogę, że pląsam w tym tańcu do muzyki, coś śpiewam, gdzieś się unoszę… lecę… drżę...
(...) jestem wspomnieniem nad Kapadocją, nad Efezem, nad zachodnią Turcją i wybrzeżem - nad ziemią deptaną bosymi stopami pierwszych chrześcijan, i pierwszych nas, o zgrozo! Co odważyli się chrzest przyjąć i porzucić wiarę w bogów, w bóstwa drzew i traw oraz morza - i tę, starotestamentalną. Nie bali się zaryzykować odrzucenia – tym bardziej – że dotkliwsze i boli. Wyklęcie, mruczenie, złorzeczenia… nienawiść??? Zawiść, pogarda… plwanie, od czci i wiary odżegnywanie, odstępstwo od starszych mądrości i od tradycji.
Nie wiem, co jeszcze... a ja – sięgam wspomnieniem tu, choć i tysiące lat wstecz - to też choćby wczoraj. I mi w tańcu, jawi się obraz i bycie i tu, na parkiecie, i jednocześnie - nad wzgórzami nad miejscem gdzie szła prowadzona pod ramiona, gdzie zasnęła Matka matek, gdzie gorąc poczułam stopami, na burej ziemi ciepło tej krainy, proch w moich sandałach białych, osiołki bez uszka, komercyjne...
Gdzie spojrzenia lubieżnych Turków – spojrzenia łase i mokre usta, oraz gdzie domu z kamienia w tych stronach… gdzie jałowy proch...
Gdzie nawet drzewa oliwne - nie bardzo rosną, suchorosty, krzewinki, małe kwiaty, sucho – lecz zielono jest, jak pamiętam, niby wierzby, niby witki, wspomnienie z Turcji mojej, z Efezu - już sprzed ponad 20-stu lat…
Widzę.
Dom w którym "zasnęła Matka, Matka matek", matka
Jezusa…
Otoczona uczniami, otoczona przyjaciółmi. Nie sama, nigdy, już nie sama, nie samotna… a to wszystko to mi się przypomina przy Kory Jackowskiej słowach….. "(…) trawa znów będzie zielona, moja miłość – jest szalona (...)"
I tak bez końca, bez końca, bez.
Otoczona uczniami, otoczona przyjaciółmi. Nie sama, nigdy, już nie sama, nie samotna… a to wszystko to mi się przypomina przy Kory Jackowskiej słowach….. "(…) trawa znów będzie zielona, moja miłość – jest szalona (...)"
I tak bez końca, bez końca, bez.
Kręciłam się, z kieliszkiem w ręku, kręciło mną, z kieliszkiem w dłoni, kieliszek… bujał się, bez moich ruchów już i słów. Bez tego oto (patrz niżej) końca.
Kurcze, dziwny jest ten świat.
Dobrze, że piję niewiele – te 2-3 lampki szampana i styknie…
Dziś rano, no – może nie wcześnie ale po 12.00 już ciut, może... otwieram Pismo - znajduję…
komentarz(e) do czytań.
- O Jezu, patrzę na
ten znów nowy rok (2.0 i jeszcze drugie 2.0) jak na kolejną czystą kartę, którą Twój Ojciec ukazuje mi i na której On
sam będzie pisał, dzień po dniu, to, co postanowi(ł) według swego boskiego
upodobania;
Lecz ja już teraz u góry tej stronicy piszę z całym zaufaniem:
Domine, fac de me sicut vis;
Domine, fac de me sicut vis;
"Panie, czyń ze mną to, co chcesz".
Na dole zaś stawiam już moje Amen, niech tak będzie, na wszystkie rozporządzenia Twojej boskiej woli.
Na dole zaś stawiam już moje Amen, niech tak będzie, na wszystkie rozporządzenia Twojej boskiej woli.
"Tak", o Panie, "tak" na wszystkie radości, na
wszystkie cierpienia, na wszystkie łaski, na wszystkie trudy, jakie mi
zgotowałeś i które będziesz mi ukazywał dzień po dniu. Spraw, aby moje Amen
było i nadal będzie - takim prawdziwym, jak z nawiedzenia Najświętszej Miriam, Marii Panny - przez tego, co się do niej pofatygował, Anioła - bo Ona wypowiedziała 'amen'.
I z tym Jezusowym, razem jestem i byłam - wypowiedzianym w bólu... cierpieniu. W ranach.
Na krzyżu, przy i pod nim, na górze czaszki - tym wielkanocnym "Amen"...
Takim, połączonym zawsze z Alleluja, czyli wypowiadanym całym sercem, w radości pełnego oddania się.
I z tym Jezusowym, razem jestem i byłam - wypowiedzianym w bólu... cierpieniu. W ranach.
Na krzyżu, przy i pod nim, na górze czaszki - tym wielkanocnym "Amen"...
Takim, połączonym zawsze z Alleluja, czyli wypowiadanym całym sercem, w radości pełnego oddania się.
Daj mi Twoją miłość i Twoją łaskę, a będę dosyć bogata
(s.
Karmela od Ducha Św.)
I ja teraz przeżywam, zazdroszczę, płonę (?) w tych słowach …..
I to, że ja tak pięknie i prosto i czytelnie… tego wyrazić nie umiem.
Że przemykasz przeze mnie, po bożemu...
Chwalebnie…
I nawet w tajemnicy jasnego Światła - kurcze, już bardziej nie potrafię.
Że przemykasz przeze mnie, po bożemu...
Chwalebnie…
I nawet w tajemnicy jasnego Światła - kurcze, już bardziej nie potrafię.

Comments
Post a Comment
Proszę, zamieść komentarz poniżej i...
zaczekaj na wynik moderacji.
Dziękuję, A.